piątek, 13 lutego 2026

płyń nadchodzi deszcz

Idź (dź) na swoje pradawne miejsce                                                               mały pyszczku zmykaj z tym noskiem

ona już nie 

taka młoda

druga w kolejce

spogląda na moje dłonie

na pustą miskę

z uprzedzeniem

na plamy


rytuały nas zbawiąją

na krótko

pogrąża w zadumie wczesne 

wstawanie

ocieranie o kołdry

traw


ślizganie się

na barkach

grzbietach

udach i drzących łydkach


przypadkowa 

naturalność

Jej sierści

miażdży rozgadane anonse na ekranie


woda bez ceny wycieka

metaforycznie

podtapiając

zapala kieszenie

i czoła

zmartwieniem


rzeczywistym

więc po co się żalić?








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga