Chciałbym pogodzić
tęsknię za winem
wierszami bez przecinków
zalakowałem butelkę
umierający dżinie
płci żeńskiej
wyjdź jeszcze na chwilę
weź ucałuj
ugryź
bym nie umarł
nie mogłem cię dobudzić
tamtego dnia
stąpasz ciężko po plantach
jak mały piesek
nawet z roweru
schodzisz na mój widok
pobrzękując ostrogami
lżejsi w ciastkarni
bezglutenowej
a tyle mięsa za nami
Tutejsze (na Gigói) koty i rybki,
a nawet restauracje:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz