poniedziałek, 15 czerwca 2026

TERA CZAS NA WOODSTOCK

teraz Woodstock

——



ja też znikam z byle

powodu

uderzam gradem

do wieczora

dotykam twoich włosów 


jeden warkocz

jedno źródło tęsknoty

marynarz bez zarostu

ćwiczył na nim węzły


pora oszukiwać czas

wyjść nad Wisłę

siadać okrakiem na błocie

zrzucisz z grzbietu

czy nie

zabierzesz promem

o twoim imieniu

czy nie


bananowy song

a w nim kilka kropel alkoholu

moje i twoje

oczy wywrócone do siebie

stajesz na moich ramionach


na odciskach

niby nigdy nie bolało

schodzę po błocie

nie zjeżdżam na tyłku

sobota, 13 czerwca 2026

spotkanie na Whatssapie


spotkanie na Whatsappie


za nas w końcu 

dawno nie piłem 

wody

patrząc ci w oczy

albo w to co zostało 


wspomnienia 

zawdzięczam im

normalność 

nie odstręczasz 

póki zdjęcie w dłoni


może filmik razem

z byłego nie byle jakiego

życia


skończyłaś 18 lat

pochłonięta przez ciszę 

poziom zafajdania 

tobą

uciska 


znikasz na razie

chropawy wrzask

mój kot

zatyka rude uszy

piątek, 12 czerwca 2026

Nic co by było wolnością

 


Powinnaś uprawiać sporty ekstremalne 

chociaż nic na to nie wskazuje. Idziemy po płaskim.

Na zdjęciu bo nie w realu, Roma, forum,

pamiętam było lato nie z tobą, nie o tobie.



NIC CO BY WYNIKAŁO 

ZE MNIE


——————

Nie mam siły (jest tak wcześnie), nie odpoczywam,

Ale chcę zobaczyć Myslovitz,

to intymne. Chodź jeszcze raz, chciałem choć 

jeszcze raz. Zdążyć przed deszczem.

Proszę organizatorów o VAR

na którym będzie sucho.


Miałem chłodny krem 

do opalania. Zapomniałem włożyć do

lodówki. Pewnie jeszcze rozgrzany wczorajszym

dniem. Palce chcą się przypodobać ekranowi

zawsze na siłę.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

kapibary

kapibary


rozlało się i jest bardziej rozwlekle

ciut za mokro


powrót ledwo rzeki

nieprędko

za dużo mruczą

a zwisały cicho


wiatr podcina 

deszczem

prosto w pyszczki

marzące


na dumaniach

się kończy

wina nalejcie

kawy

mnie i byłym


bez uzależnień 

za ponowne

rozstanie 

do jeszcze 

dwulicowych kielichów 


zdrobniale ulewa

ulewka

one są 

romantyczne


kroplami na brwiach

nad ogromnie

migdalącymi się 

ślepiami


rozlało się i jest bardziej rozwlekle

ciut za mokro


powrót ledwo rzeki

nieprędko

za dużo mruczą

a zwisały cicho


wiatr podcina 

deszczem

prosto w pyszczki

marzące


na dumaniach

się kończy

wina nalejcie

kawy

mnie i byłym


bez uzależnień 

za ponowne

rozstanie 

do jeszcze 

dwulicowych kielichów 


zdrobniale ulewa

ulewka

one są 

romantyczne


kroplami na brwiach

nad ogromnie

migdalącymi się 

ślepiami


rozlało się i jest bardziej rozwlekle

ciut za mokro


powrót ledwo rzeki

nieprędko

za dużo mruczą

a zwisały cicho


wiatr podcina 

deszczem

prosto w pyszczki

marzące


na dumaniach

się kończy

wina nalejcie

kawy

mnie i byłym


bez uzależnień 

za ponowne

rozstanie 

do jeszcze 

dwulicowych kielichów 


romantyczne

kroplami na brwiach

nad ogromnie

migdalącymi się 

ślepiami

poniedziałek, 1 czerwca 2026

podobno jest środa

podobno jest środa



moja historia

zgrzanego 

t-shirt’a

zapoconego kołnierzyka

żółta gwiazda 

Sajgonu

patronka tanich zakupów


bez zobowiązań

bez wyrzutów

purchli na sumieniu

pandemia 

wpędziła nas

w najpiękniejsze zatoki

nie zbrukane

Oreo zajadem


kolory których

przedtem 

nie doświadczałeś

gdy regularnie 

trzymałeś ją

za dłoń


gdy armia złodziei

głodomorów

wzrokiem

pożerała

pomniki przyrody


burza

zeszła z kursu

kolizyjnego


nic nas nie zniszczy

dopóki nie unicestwi

wystarczy po prostu

kłamać

łamać i dzielić

na włosy

pszenne krakersy






Archiwum bloga