para bęc
siedzę sobie
bez ruchu przy tobie
ściana z szarym futerkiem
króliczy się
od świąt nakładam na głowę
uszy
coraz więcej przebrań
na szczęście od
nowego roku
nic nie obiecuję
mógłbym nic nie czuć
przecież pożegnałem
ostatnią
zaczarowaną rybkę
jej popielniczka jest pełna
zaciąganych łez
wyszczerbionego
dymu
pamiętam
szewskie dłonie
z ciepłowni
klnące na czym świat
























































