bez rytuału
w końcu przyjechaliśmy
ale Uber wypluł nas
z taką nieznaną jeszcze
pogardą
dusimy się kablami
użyczamy fazę sztucznej życzliwości
uruchamiamy Audi zamiast wygaszać diesle
daj mu pożycz
nawet na rok byle był dalej od ciebie
niech poczuje starą zapomnianą
serdeczność
pokochaj nawet
na wieczność uzyskasz rozdzielenie
stałą kartę niebytu
jej twarz za nieumytą szybą
zniknie
na razie sople zamiast krat
trzymają
ale przyjdzie wiosna
nowa talia zgranych kart
uwolnione oczy
nie pikietują na rogatkach
chude osy
podrabiane robotnice
prawie pomarańcą pachnące
długo w ciszy
samotnego łóżka
























































