zostawcie mnie w spokoju
wiecie jak to zrobić tylko udajecie ignorantów
zaspokajając nieracjonowany apetyt żon i dzieci
ALE WSZYSCY BĘDĄ RECYKLOWALNI
AŻ PO OSTATNIE CENTYMETRY JĘZYKÓW
POTRZĄSAJĄCYCH GRZECHOTKAMI
(Tylko udajecie jadowitych i złych)
zostawcie mnie w spokoju
wiecie jak to zrobić tylko udajecie ignorantów
zaspokajając nieracjonowany apetyt żon i dzieci
ALE WSZYSCY BĘDĄ RECYKLOWALNI
AŻ PO OSTATNIE CENTYMETRY JĘZYKÓW
POTRZĄSAJĄCYCH GRZECHOTKAMI
(Tylko udajecie jadowitych i złych)
nie obawiaj się moich snów
—-
spadłaś z nieba
maszeruję sam
zbaczam oczami
tylko pocieram
końcówki twoich
pięt
zapuszczam korzenie
w miejscu
opinam
czule
twój brzuch cienkim paskiem
pod wiaduktem jest tak
jarmarkowo
na górze deszcz
strugi zamiast twoich włosów
próbuję złapać w garść
nieprawdziwe sosny
na konikach bujanych
nieprawda że byłem
bliżej niż zwykle
jestem dopiero co
pełnoletni
przybieram kształt kapelusza
na twojej głowie
przylegam nie wiem czemu
ściśle do uszu
czterdzieści stopni
koty lgną
do gwiazd
patrzą na kosmiczne komarzyce
szybko zbaczają
z obranej drogi
mlecznej
pazurem smakują
zimnego gazpacho
mrożonego banana
winem nie rozsupłasz
zlepionych
włosów
zobaczysz
po południu
ile ich na dnie
kałuży
nikłej ale jak ocean
mała muszko
rącza Vespo
wypatrująca tęczy
niejedna przejechała
pociągiem
stąd i z powrotem
żałując rozstania…
z niebem
Pół pestki jak pół serca
ŚRODEK prawie cały i nieprzyjemnie gorzki
monitorujemy jak nas monitorują
bez musztardy tej najgorszej
nawet odrobiny nie byłbym sobą
MOSTARDA ELEFANTE (zielony, rozradowany słoń na opakowaniu.
oby nie był żółtodziobem, oby miał doświadczenie jak ja,
był doświadczony przez czas i miał swoje (moje) zdanie.
A PRAWDA JEST TAKA:
Kiedy opowiadam że tu jest inaczej nikt nie wierzy. Stykam się z nieodpowiednimi osobami,
mieszkańcami Rio albo Sāo Paulo. WSZYSCY jakby są, ale za chwilę o nich zapominam.
I oni też już nie pamiętają o mnie. Zostają w pamięci ci co chcą być za wszelką cenę
nawet niewielką.
Sprzedają twardą skorupę albo miękkie wnętrze kokosa. Akurat ten rozłożył krzesełko,
czekam jak każdy inny w kolejce po miękkie podbrzusze kokosa.
Przez piasek od strony morza idzie faraon z drinkiem.
jestem wkomponowany w dynamikę nieistotną
i nieistotnych. Łaknę potwierdzenia moich myśli.
W fale odpływu i łyki przerywane kaszasy
zawsze wnika zwątpienie. Próbuję uwierzyć
w tego co kupił wodę 300 ml bez gazu.
Próbuję uwierzytelnić jego lot _ wylot z Nordeste,
jednak nie jest to wskazane. Próbuję odradzić mu taki zwrot akcji
w przyszłości. Legitymizuję jego kartę pływacką.
Od wczoraj może ubiegać się o prawo jazdy
dla pasażera buggy wydmowego.
Brzmi jak widmo, które nagle
zstąpiło na ziemię.
nikt nie chce wiedzieć
gdzie to?
czekając na sprawiedliwy wyrok
jestem z wami
cebulą i calabresa
tłumaczcie się
za swoich tajemnic
przyszedłem
bo chciałem do tej samej dołączyć piaskownicy
jak nigdy
te same opłatki ziemniaczane
na byczym mięsie
a potem
zabijecie przez pomyłkę
moim starym lewarkiem
dla mojego dobra
na razie byłem
w niebie
a tam jednak nie lepiej
pilnujący mnie aniołowie zasypiają
gdzie popadnie
zwieszając czoła nad
zieloną przepaścią
czekając na sprawiedliwy wyrok
jestem z wami
cebulą i calabresa
tłumaczcie się
ze swoich tajemnic
przyszedłem
bo chciałem do tej samej dołączyć piaskownicy
jak nigdy
te same opłatki ziemniaczane
na byczym mięsie
a potem
zabijecie przez pomyłkę
przypadkowo
moim lewarkiem
dla mojego dobra
na razie byłem
w niebie
a tam nie lepiej
pilnujący mnie aniołowie zasypiają
gdzie popadnie
zwieszając czoła nad
zieloną przepaścią