piątek, 27 marca 2026

Skargi Ojczyma (temat przypadkowo kontynuowany)

 Skargi ojczyma


Dochodzenie do własnego stylu (no weź daj spokój, opanuj się, “nie jesteś sam na tym świecie nie”. Nie jesteś stąd tylko z KOSINY (Bahia), nie masz ukochanej (ale dosyć cytatów).


Osiąganie tego limitu, przebrnięcie do mety, chyba już, zaraz. NIC SIĘ NIE UDAJE.

Jakoś tak to czuję, jedynie do dziś - COB - jutro bańka pryśnie. Jak wycieczka na Ursynów, olśniewająca i odkrywcza. Na Ursynowie, idea, pomysł zlały się szczelnie z formą. Realizacja tej wizji wywołuje zazdrość. Beksiński wyglądał, jakby był na właściwym miejscu. 


Witkacy potrzebował Zakopanego, tzn. dostępu do swojej prywaciarskiej przepaści - końca świata w dosłownym 

i naturalnym (przyrodniczym, biologicznym) znaczeniu.


Właśnie, ten Pink Floyd opętany, pęta ogon w pobliżu. Tak łatwo wchodzą do świadomości. Jak nóż w maśle. Niech będzie, nie pierwszy raz, powiem coś głupiego, ale kto wie, sam nie wiem: PF wymyślił sposób na oszukanie człowieka ze Wschodu z pomocą tanich tricków - słowotwórczych. 


Osobiście, gdybym miał wybierać wolałbym przyjechać 

z Południa, taką miałem nadzieję, tylko córka, zupełnie na serio musi być z Rio de Janeiro, urzeczywistniona Carioca, jeśli weźmiemy pod uwagę jej rozkojarzenie i ogólne cechy charakteru. Ale ja nic nie wiem, nie znam się na jej duszy. Świadome działanie z mojej strony, who knows?


PINKF wykradło mnóstwo  dusz i woła do nich dżezujcie do końca świata (Wielka improwizacja?). Na drugim biegunie PJ Harvey wciąź szuka,  i osobiście jestem w tej chwili synonimem zagubienia i właśnie takiego poszukiwania jak PATRYCJA. 


PFloydzi nie mają rozwiązania. Oni też pytają wciąż, w swoim stylu, na swój sposób (nie istniałyby sensowne piosenki, gdyby nie).


Brak miłości z przeszłości albo jej nadmiar, idą za mną, krok 

w krok. Lewa, Prawa, kryj się i środkowa Europa. Mam deficyt jak smokowi brakuje ognia w gębie , i pary w kominie. One day, one place there will be a time for us. (Nie cytuję dokładnie słów piosenki, no way). 


One day, there will be a place for us (teraz tak). Flojdzi mataczą i partaczami są i płacimy za to ciężką kasę. Why? Pytam wciąż.


Syd Barrett? Diametralnie inna historia. Żebyś mógł go zrozumieć musisz koniecznie przytulić faceta mocno do serca i powtarzać wciąż, jaki wspaniały z niego prototyp. Ale, lecz, a jednak prototyp człowieka. (Always Under construction). 


Widzę go, przez ułamek sekundy jak jedzie na rowerze elektrycznym prosto w nasze ramiona. Opada na wielką sofę. Leń, pędrak. Naprawdę znamy takie przypadki, rodzinne przywary, eksploatowane przez Pink Floyd. Tych panów ze złotymi gitarami. (Roger Waters będzie w Polsce, w wakacje 2018?). No i co z tego dla nas koledzy i koleżanki z UKRAINY?


Nie grywam, stronię od gier. Dlaczego - ? 




Dzis wyciagam do ciebie


twojE OAB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga