nie obawiaj się moich snów
—-
spadłaś z nieba
maszeruję sam
zbaczam oczami
tylko pocieram
końcówki twoich
pięt
zapuszczam korzenie
w miejscu
opinam
czule
twój brzuch cienkim paskiem
pod wiaduktem jest tak
jarmarkowo
na górze deszcz
strugi zamiast twoich włosów
próbuję złapać w garść
nieprawdziwe sosny
na konikach bujanych
nieprawda że byłem
bliżej niż zwykle
jestem dopiero co
pełnoletni
przybieram kształt kapelusza
na twojej głowie
przylegam nie wiem czemu
ściśle do uszu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz