most na rzece Kwai
zazdrościłem
nikłego światełka
czarno białego
z latareczki podręcznej
księżyc był świadkiem
kiedy
siliłem się na małego
kota
marzenia ale to mrzonki
umoralniają
świątynie buddyjskie
ale nie do zamieszkania
tylko na krótko
dlatego stoję pusty
odprawiłem mnie i ciebie
z wiatrem
na moście ubrudziłem dłonie
czernią
zacięcie lśniło rdzą
upuściłem błękit
na kolanach
sprzątając
dociskając szczękę
do spodu
znajduję przypadkowe kawałki
niepublikowane
omyłkowo wrzucam
do bio
w ten sposób
nic nie ulega
dekompozycji
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz