sobota, 15 listopada 2025

Opowiastka

 opowiastka


będąc w Londynie

na szczytach dachów

po piorunochronach

koci grzbiet


wychodzę poza 

brazylijskość

miauu (łkość) 

niemalże skorumpowany


gdzieś tam w trąbie powietrznej

Amerykanin z Polaroidem

w dłoni


wzdłuż Złotej

naciera żwawy Ukrainiec

pszeniczna ruda kitka 

na łysej głowie


flaczeją dupy

spuszczają z tonu

harde cycki

białogłów


Tak na 2razyZAŚ


Pierre Verger


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga