niedziela, 30 marca 2025

opiekuńcza

zadbaj o mój twój komfort                                                                    nasz rzadki jak step                                                                               gęsty włosem jak cisza 

skrępowała język

zasypiasz z gładkim czołem

zwróconym do mnie


moje ptactwo 

krykliwe za szczelnym 

ary uciekające 

od iskier i dymu

za szczelne

drzwi oddzielające prywatny las 


spokojny 

łapa za łapą 

na posadzce

puchowy

wszystkie dłonie

szczupłe

masywne 

ale chwytliwe

 

uszy za kostki 

schowane

ciepło głęboko

wzrusza za łydki


łzy ulatują w podniebie

skroplone uznajemy

je za wczorajszy deszcz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga