czwartek, 17 grudnia 2020

Stuk-puk


stuk-puk

Rury wężowo nocą pod samym sufitem.
Nie pomylcie z lianami albo prostodusznym
gadami. Ejże, nie wyciągaj dłoni.

Ludzie to ciekawskie bestie.
Ciągną gęsiego do raju.
Uwaga raj chowa się w moim pokoju.
Od małego. Zabrałem szlaki
w trzech kolorach do kawalerki w Śródmieściu.

Raj niedostrzegalny dla innych oczu
poza patrzałkami małego chłopca.

Rury wracają, białe na czarnym tle ustawicznej burzy.
Prawie nierozpoznawalne. Od nieznanych specjalności.
Od jakich grzechów?
Zimnych czy ciepłych, a może całkiem letnich.

Papużka niedotknięta wczesną porą,
jakby zamarła. Namiastka dziecinnego strachu
w drewnianym serduszku.
Chciałoby się zaśpiewać
jak ptak:”jesteś tam, jesteś tam?”.

Budzi ją uderzeniami małego knykcia
o wypolerowaną pierś. Ma żywe kolory na całe
jednostajne życie. Odporne na jesień, zimę i lato.

Odbija zaaferowana słońce spod lufcika.
Czasem spojrzy zza ramienia,
po przekątnej na łóżko.
Patrzy na deszcz wchodzący do klatki
i zatęskni za bajkowym snem.

Obszary Przepisane - Piotr Szczepański

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga