WĘDROWCZE WEJDŹ PROSZĘ I OSTUDŹ CIAŁO (UWAŻAJ, BO ŻEŚ DŁUGI I WYSOKI)...
kolejny dom jakby wycięty z bristolu i przyklejony do kawałków
Wędrowcze wejdź proszę i ostudź ciało
kolejny dom jakby wycięty z bristolu i przyklejony do kawałków
popękanej podłogi. wygląda prawie na lotny; z lotnego piasku
albo wprost z bajki o latającym domu, gdzie mieszkał
emerytowany sprzedawca balonów (zawód i bajka
zdecydowanie w twoim guście);
gospodarz Ilia czy Ilya zostawił dom otwarty,
a klucze jeszcze ciepłe leżały w mikrofalówce.
drzwi zaznaczył uprzednio czerwoną strzałką na zdjęciu
z portalu Airbnb. czego ci więcej trzeba (nie narzekaj),
„oprócz błękitnego nieba”, śpiewał pewien bard, twojego,
wtedy młodego pokolenia.
+++
zdejmujesz plecak i wpuszczasz trochę powietrza do piersi.
silny zapach kociej uryny. zauważasz też niczym niezmącony
stan oczekiwania (jakbyś nie wyczuwał wcześniej). każda czynność
zamiera. radio lub telewizja za ścianą wpadają w wolne obroty.
oznaki życia wydobywa z siebie podniecone czymś dziecko.
chłopiec ma w końcu ojca dla siebie. robią coś razem - chyba grają w piłkę.
z poziomu łóżka - bo przybrałeś pozycję stosowną do okazji - niewiele
widać. radość małych i dużych. koty o enigmatycznych twarzach
biegają po żwirze i kamieniach dumnie nazwanych placem. głośno miauczą,
prychają. brzmią, jak obrażone dzieci.
+++
głos mężczyzny robi się na powrót monotonny i bezbarwny.
chłopiec wyszedł na zewnątrz, bo lotne słowa unoszą się nad dachami.
ponad kocimi łbami z prawdziwego zdarzenia i ich zdziwionymi
minami.
+++
w oczy, patrz im głęboko w oczy. to one powiedzą prawdę.
chwila wędrowcze. nie znasz się na kotach za dobrze.
urodziłeś się w sforze psów, pamiętasz? i coś łaskocze cię
natrętnie w ucho. wstajesz i widzisz jak mrówka wstaje z kolan
z czegoś wielce uradowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz