wtorek, 7 stycznia 2020

wędrowcze wejdź proszę i ostudź ciało (kilometrowiec)

WĘDROWCZE WEJDŹ PROSZĘ I OSTUDŹ CIAŁO (UWAŻAJ, BO ŻEŚ DŁUGI I WYSOKI)...





Wędrowcze wejdź proszę i ostudź ciało



kolejny dom jakby wycięty z bristolu i przyklejony do kawałków
popękanej podłogi. wygląda prawie na lotny; z lotnego piasku
albo wprost z bajki o latającym domu, gdzie mieszkał
emerytowany sprzedawca balonów (zawód i bajka
zdecydowanie w twoim guście);


gospodarz Ilia czy Ilya zostawił dom otwarty,
a klucze jeszcze ciepłe leżały w mikrofalówce.
drzwi zaznaczył uprzednio czerwoną strzałką na zdjęciu 
z portalu Airbnb. czego ci więcej trzeba (nie narzekaj), 
„oprócz błękitnego nieba”, śpiewał pewien bard, twojego, 
wtedy młodego pokolenia.


+++
zdejmujesz plecak i wpuszczasz trochę powietrza do piersi. 
silny zapach kociej uryny. zauważasz też niczym niezmącony
stan oczekiwania (jakbyś nie wyczuwał wcześniej). każda czynność 
zamiera. radio lub telewizja za ścianą wpadają w wolne obroty.


oznaki życia wydobywa z siebie podniecone czymś dziecko. 
chłopiec ma w końcu ojca dla siebie. robią coś razem - chyba grają w piłkę. 
z poziomu łóżka - bo przybrałeś pozycję stosowną do okazji - niewiele
widać. radość małych i dużych. koty o enigmatycznych twarzach 
biegają po żwirze i kamieniach dumnie nazwanych placem. głośno miauczą, 
prychają. brzmią, jak obrażone dzieci.


+++ 
głos mężczyzny robi się na powrót monotonny i bezbarwny.
chłopiec wyszedł na zewnątrz, bo lotne słowa unoszą się nad dachami.
ponad kocimi łbami z prawdziwego zdarzenia i ich zdziwionymi 
minami. 


+++ 
w oczy, patrz im głęboko w oczy. to one powiedzą prawdę.
chwila wędrowcze. nie znasz się na kotach za dobrze.
urodziłeś się w sforze psów, pamiętasz? i coś łaskocze cię
natrętnie w ucho. wstajesz i widzisz jak mrówka wstaje z kolan
z czegoś wielce uradowana.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga